image
Kursy i Szkoła Tarota W styczniu 2019 roku rozpoczyna się pierwsza edycja półrocznej Kabalistycznej Szkoły Tarota Jana Witolda Suligi. Zajęcia odbywają się w siedzibie głównej Szkoły ( Józefów k/Warszawy ) i w Filii Szkoły ( Wrocław ). Zapraszam :)    
 
Czytaj więcej...
image
Jan Witold Suliga - Tarot Historia tarota nie ma kresu, nie bez racji bowiem powiadał Eliphas Levi, że ten, kto się z nim wiąże, bierze na siebie jarzmo łańcucha duchowych wtajemniczeń, które rozpoczynają się od Henocha i Hermesa Trismegistosa, lecz nie kończą nigdzie... Czytaj więcej...
* *
image image

O Zaduszkach - rozmowa Jana Witolda Suligi z Klaudiuszem Slezakiem ( Radio TOK FM), 10.2006 r.

K.S.: Moim i państwa gościem - Jan Witold Suliga, dyrektor Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Witam serdecznie.

Jan Witold Suliga: Dobry wieczór.

K.S.: Będziemy rozmawiać o tym, co wydawało mi się, że będziemy obchodzić pojutrze, czyli naszej kultywowanej tradycji chodzenia na groby i stawiania świeczek. Pan dyrektor mówi, że to już jutro są Zaduszki, czym mnie mocno zadziwił.

J.W. S.: No chyba są Zaduszki jutro, skoro…

K.S.: No ponoć właśnie 2 listopada

J.W. S.: …zapraszano mnie do różnych pubów, żebym wygłaszał mowy na temat tego, jak należy palić świeczki tudzież wspominać zmarłych, przywoływać zmarłych, oczywiście nie jako praktykę spirytystyczną, tylko jako rodzaj kultu.

K.S.: To jest specjalna technika palenia świeczek?

J.W. S.: Myślę, że nie, że świeczki po prostu należy rozpalać, normalnie. Natomiast już tak poważnie - my jesteśmy przywiązani do daty 1 listopada. 2 listopada mamy jakby drugie święto. Zapominamy o jednej rzeczy, mianowicie iż święto zmarłych jest pochodzenia nie chrześcijańskiego, tylko przedchrześcijańskiego. I to nie jest przypadek, że akurat właśnie wtedy - 2 listopada - zarówno Celtowie jak i Słowianie obchodzili święto zmarłych, jako że było to święto zmarłych jesienne.

K.S.: Czyli 2 listopada - święto zmarłych A jak oni je obchodzili?

J.W. S.: Właśnie paląc ognie i chodząc w miejsca , gdzie grzebano zmarłych, a dokładnie gdzie wierzono, że dusze zmarłych przebywają, czyli do tak zwanych świętych gajów, lub w miejsca, gdzie znajdowały się urny, ponieważ najczęściej palono zmarłych. Ten sposób pozbywania się ciała powraca w tej chwili. Jest to bardzo dobre z różnych powodów. I ma to znaczenie symboliczne.

K.S.: To co w takim razie jest 1 listopada?

J.W. S.: Otóż na przełomie VIII i IX wieku - o ile dobrze pamiętam to w IX wieku - Kościół Katolicki, który stykał się z kultem zmarłych, ze świętami Dokładnie dwoma. Nasi praprzodkowie mieli dwa święta. Jedno to było jesienne święto zmarłych, przypadające właśnie 2 listopada, czy w okolicach 2 listopada - wtedy trochę inaczej liczono czas, ważne były fazy księżyca. A drugie święto, czy pierwsze święto, zależy jak patrzeć, to było święto wiosenne, przypadające na 2 maja. A ponieważ to święto wiosenne było bardzo blisko Wielkanocy, to bardzo wyraźnie zostało wyrugowane przez Kościół. Albo powiązane wprost z Wielką Nocą, o tyle słusznie, że tam też mamy do czynienia ze śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa. Natomiast coś musiał zrobić ze świętem zmarłych pogańskim. W związku z czym wprowadzono nowe święto - święto Wszystkich Świętych, czyli to, które przypada pierwszego listopada, a dopiero następnego dnia jest święto wszystkich zmarłych, ale zbawionych. To jest bardzo ważne - Kościół taką innowację wprowadził, troszeczkę inaczej rozumiejąc zaświaty niż nasi przedchrześcijańscy przodkowie. Nie było u nich piekła sensu stricte, czyli takiego miejsca, z którego nie ma już powrotu, a człowiek jest potępiony. Owszem istniały zaświaty dolne, czyli podziemne, i zaświaty niebiańskie. Były takie dwa generalnie rzecz biorąc zaświaty, do których dusza się udawała i gdzie przez pewien czas przebywała. I tutaj były różne koncepcje. Na przykład u Prusów wierzono, że dusza potem powracała do ciał, wcielała się w żywe istoty, w ludzi, ale w ramach rodu. Nie tak jak Hindusi, którzy wierzą, że w zależności od rodzaju uczynków dusza wcieli się albo w bramina, który jest bardzo świątobliwy i jest mu dobrze, albo w siudrę, który jest takim, powiedzmy, popychadłem społecznym, niska kasta, niska grupa społeczna, któremu się płaci, za swoje poprzednie grzechy, uczynki, bo nie znają tam dokładnie pojęcia grzechu. Więc u Prusów, ale także są ślady u Germanów i bardzo możliwe, że również i u Słowian podobnie wierzono, że dusze zmarłych wracają potem i wcielają się w łona matek, ale w ramach swojego rodu, co ma wzmocnić znaczenie tego rodu.

K.S.: To ja wrócę do tworzenia swojego kalendarza. Co jest zatem 31 października?

J.W. S.: Noc zaduszkowa, Dziady tak zwane, tak pięknie zresztą opisane przez Mickiewicza. Parę dni temu moje dzieci czytały na głos fragmenty tego dzieła.

K.S.: Czyli to jutro są te Dziady, tak?

Zaduszki, Witold Pruszkowski, 1888 r. J.W. S.: Tak. Z trzydziestego pierwszego na pierwszego. I wtedy było to specjalne święto, jakby zapowiadające Święto Zmarłych, kiedy to zbierali się żebracy, ludzie starsi, bezdomni, wiekowi, w każdym razie już stojący na pograniczu życia i śmierci, i odprawiali taką ucztę dziadowską. To w Polsce, zwłaszcza w Małopolsce, były takie obyczaje. Wtedy, jak wierzono, dusze zmarłych przybywają na specjalną ucztę. To jest ewidentnie pokłosie przedchrześcijańskich wierzeń religijnych. Jest im ofiarowane specjalne jadło. W ten sposób dusze zmarłych są czczone, są dopieszczane, przebywają wśród żywych - świat żywych i zmarłych się ze sobą zlewają. We wszystkich kulturach świata, gdzie pojawia się bardzo silny kult przodków (bo to jest źle powiedziane - "zmarłych". Przodków. Zmarły to po prostu martwy człowiek. Przodek żyje tylko w innym świecie), zadaniem przodków jest wspieranie żywych w ramach rodu, rodziny, klanu, plemienia, zależy jaki to jest przodek. Zadaniem żywych jest oczywiście kultywowanie go, ale także odprowadzanie w zaświaty. Temu święta zmarłych również służyły. Zaduszki to jest ta noc, uczta, moment, kiedy dusze zaczynają wychodzić z zaświatów. Te święta zostały wprowadzone w IX wieku w ówczesnej chrześcijańskiej Europie i podzielono wyraźnie te dwa święta. Święto zmarłych przedchrześcijańskie przypadało 2 listopada. Wszystkich Świętych zaś odnosi się do tych, którzy niewątpliwie są w niebie, są świętymi.. Inni muszą poczekać na następny dzień, wtedy jest święto Wszystkich Zbawionych czy Zmarłych, tak też się to nazywa, ale dotyczy wyłącznie tych, którzy są w czyśćcu, dusz czyśćcowych, natomiast niewątpliwie Kościół nie odżegnywał się od tego, żeby w ten sposób również kultywować te dusze, które są potępione, w piekle.

K.S.: Czy dzisiaj jest gdzieś obchodzony 31 października?

J.W.S.: Tradycja ta w pewnym sensie wraca, oczywiście w inny sposób, skoro dzisiaj jestem zaproszony do różnych miejsc, takich jak puby, kluby, gdzie mam o tym opowiadać. Tam jednak młodzież nawiązuje do innego święta, niesłowiańskiego, o rodowodzie celtyckim - Halloween. To jest też swoiste święto zmarłych, ludzie przebierają się za zmarłych, za upiory, w ten sposób chcą śmierć oswoić. To też ma swoją starą tradycję, w wielu kulturach świata (najsłynniejsze święto zmarłych jest w Meksyku ale przypadające w innym terminie) jest to uczta, zabawa, też to ma swój wymiar symboliczny, przynajmniej tak, jak patrzy na to antropolog, wszystkie święta tego typu stawiają nas na pograniczu dwóch światów, w momencie przełomu, przejścia solarnego czyli zrównania dnia z nocą jesiennego a przede wszystkim wiosennego. Wtedy bawiono się, przebierano i to był powrót do pierwotnego chaosu, w którym to, co żyje, to, co jest w zaświatach, w sferze materii razem się spotyka w jednym punkcie, gdzie świat zmarłych i świat żywych stają się jednym światem.

K.S.: Halloween trochę znamy. Powiedział pan już o Meksyku, gdzie to jest uczta i zabawa. Jak jeszcze są obchodzone te lub podobne święta w innych kulturach na świecie?

J.W.S.: Tam, gdzie dotarła kultura chrześcijańska, mamy podobny sposób traktowania zmarłych, chociaż w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych znany nam obyczaj palenia świec na grobach nie występuje. Spotykam się z pracami, które tego problemu dotyczą, ale także impresjami turystów zachodnich, którzy specjalnie przyjeżdżają do Polski żeby to święto zobaczyć. Rzeczywiście święto bardzo ważne, obchodzone uroczyście.

K.S.: Światowy ewenement?

J.W.S.: Tak, jest to swoistego rodzaju światowy ewenement, chociaż nie występuje tutaj jeden element, przynajmniej nie wśród Polaków, mianowicie to, co możemy zaobserwować na Bałkanach, u Słowian południowychm, także u Cyganów - ucztowanie na grobie. Zjeść, wypić, porozmawiać, wylać trochę wódki na grób. Właściwie rakiji lub wina. Jest to ucztowanie ze zmarłymi, prawspomnienie tego, że dawało się zmarłym jedzenie. To jedzenie podtrzymywało ich żywot po tamtej stronie przez następny rok.

K.S.: Gdzie jeszcze obchodzi się podobne święto?

J.W.S.: W kręgach muzułmańskich praktycznie rzecz biorąc nie ma takiego święta. Tam się obchodzi żałobę 40-dniową, czyli po 40 dniach od śmierci odbywa się coś w rodzaju naszych Zaduszek czy stypy. Nie ma specjalnego święta zmarłych. Ponieważ np. w Indiach jest zupełnie inna koncepcja tego, co dzieje się po śmierci. otóż dusza transmigruje i trudno czcić zmarłego, skoro ona już jest w innym ciele. Reinkarnacja. Podobnie jest w buddyzmie i wszystkich systemach wierzeń religijnych, gdzie występuje silne podkreślenie roli reinkarnacji. Zmarły przebywa w zaświatach, ale tylko przez pewien czas. W religiach jednej księgi: judaizmie, chrześcijaństwie i islamie po śmierci człowiek przebywa raz na zawsze w jakimś zaświecie, czy jest to piekło, czyściec czy niebo. Notabene, czyściec wprowadzono w chrześcijaństwie dość późno, został przejęty z religii irańskich. W religiach niechrześcijańskich pobyt w zaświatach jest czasowy. Zmarły, jak się wierzy np. w buddyzmie tybetańskim, ale nie tylko, przebywa w różnych piekłach, nie tylko gorejących, są różne, np. takie gdzie jest lodowato zimno, gdzie pożerają żywcem, ale człowiek cały czas żyje. Są też raje, gdzie człowiek żyje szczęśliwie, ale po pewnym czasie musi stamtąd odejść. Te zaświaty są czasowe, dusza transmigruje, przenosi się do innego ciała, w zależności od tego, jaki był jego karman, czyli zestaw uczynków dokonanych w poprzednim życiu.

K.S.: Znowu nam czasu nie starczyło na obieżenie całego świata.

J.W.S.: No jeszcze można by pięknie opowiadać o megalitach, które są żywym świadectwem kultu zmarłych, związku człowieka żywego ze zmarłymi.

K.S. Moim i państwa gościem Jan Witold Suliga, dyrektor Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie.

ŻRÓDŁO

*

Zaduszne święto to dobry czas powrotu pamięcią do tego, co przeminęło i dlatego właśnie teraz zamieszczam tu zapis rozmowy, jaką przeprowadził ze mną Klaudiusz Slezak w Radiu TOK FM dwa lata temu, a więc w czasach, kiedy byłem jeszcze dyrektorem Państwowego Muzeum Etnograficznego we Warszawie. Do tematu tego powróciłem parę dni temu w „Lekcji religii”  Cezarego Łasiczki, Radio TOK FM - posłuchaj

Jan Witold Suliga

O mnie i o tym czym się zajmuję

jws333

Nazywam się Jan Witold Suliga. Z wykształcenia jestem antropologiem kultury, doktorantem Ranchi University w Indiach, z zawodu - wróżbitą, terapeutą i nauczycielem. Moją największą pasją są tarot i kabała, którymi zajmuję się od ponad ćwierćwiecza. Równie długo wróżę tarotem, gdyż jest on doskonałym narzędziem umożliwiającym dokonanie wglądu w duszę i przyszłość człowieka. Moja książka „Tarot. Karty, które wróżą” była pierwszą, oficjalnie wydaną w Polsce publikacją na temat tarota. Jestem autorem wielu innych książek i publikacji poświęconych tarotowi, kabale, angelologii, wierzeniom Słowian, ezoterycznym tradycjom Europy itp. Będąc z powołania nauczycielem lubię dzielić się swoją wiedzą i duchowymi doświadczeniami. Dlatego założyłem Kabalistyczną Szkołę Tarota, prowadzę kursy i lekcje indywidualne dotyczące metod i technik wróżenia tarotem, symboliki tarota, duchowego bhp, mistycznej kabały i innych zagadnień. Jestem również terapeutą, specjalizującym się w terapii uzależnień duchowych, DDA, DDD, zaś opracowana przeze mnie terapia Mandala Duszy stanowi kwintesencję mych duchowych i życiowych doświadczeń. 

Doradztwo

TAROT.25

Karty tarota - konsultacje

Puszkina 3/1 Józefów

dojazd:

PKP Michalin

( Minibus z Dworca Centralnego lub SKM, kierunek Otwock, Dęblin )

link   

Zapraszam :)

Kabalistyczna Szkoła Tarota